wtorek, 14 lipca 2015

I wyszło... szydło z worka :)

Miałam pisać bloga.
A jakże. 
Zapał miałam. Chęci. Pomysł też był. I wszystko poszłoooo... w siną daaaaal, w siną daaaal... :)

Ale jak to mówią: "Co się odwlecze to nie uciecze!".

Zamysł miałam taki, żeby pisać co zmienia się u nas w związku  z pojawieniem się nowego "onego". 

Najpierw zweryfikował wszystko strach - bo było średnio, bo nie tak bo znowu ten pieprzony progesteron, bo może lepiej nie zapeszyć.

Potem zweryfikowała wszystko rzeczywistość - bo faktycznie źle, bo szanse małe, bo trzeba przygotować się na wszystko a jednocześnie wierzyć i walczyć. Nie wstawać, czekać na sygnał od mądrzejszych głów. A przecież do jasnej Anieli nie krakałam!  No tak! Oczywiście, że teściowa puściła famę. Awantura była - ależ oczywiście i foch obustronny ale chyba mój i monża większy. Nie istotne.
I tak czekaliśmy na sygnał od mądrzejszych przez 4 tygodnie w płaczu i nerwach ale i nadziei, że mądrzejsi są to pomogą. I pomogli! Naprawili mnie - zacerowali na centymetrowej szyjce i 4 centymetrach rozwarcia w 24tc).  Po łącznie 6 tygodniach spędzonych w szpitalu wyszliśmy na wolność! I to nadal we troje. A byli tacy co nie wierzyli!
Na pohybel łobuzy!!! Pf!

Następnie leżałam, leżałam i pachniałam (o ile upałów nie było ;)) i skakali przy mnie: monż, odobrażona teściowa, szwagier nawet. I tak minęło kolejnych 12 tygodni.

Ono -  już dawno okazało się być Nim. W 12 tygodniu zobaczyliśmy piękne jajczątka. Potem było jak było więc sweet fotek nie mamy. A jak na złość, nie dawno - w 32 tygodniu zamiast pięknych oczysk, papuśnych pultinków  i dziury w brodzie (po tatusiu rzecz jasna) znów zobaczyliśmy ino jajka J

Kochamy te jajka mocno!
I czekamy J


Nie wiem czy mi się uda ale chciałabym dać upust emocjom (bo będą wielkie jak nic) związanym z macierzyństwem i pisać tu o ochach i achach nad moim dzieckiem ale też o tych mniej przyjemnych rzeczach. Ogólnie rzecz ujmując - chcę się tu móc chwalić i żalić. A co tam!


Do następnego!


1 komentarz:

  1. Zuch dziewczyna :) już się nie mogę WAS doczekać. Jak coś to wiesz gdzie mnie szukać :) A ja czekam już nie tak cierpliwie na JEGO narodzenie.

    cmoki smoki :)

    OdpowiedzUsuń