środa, 31 grudnia 2014

Ahoj przygodo!!!


Ostatniego bloga prowadziłam jak miałam chyba 15 lat. Pisało się wtedy o tych wielkich i trochę mniejszych miłościach, ludziach poznanych na mIRCU, złości na rodziców i niesprawiedliwości świata. A jakże! Te czasy już na szczęście dawno za mną. Jestem starawa i ranga problemów uległa znacznej zmianie.

Od czego powinnam zacząć pisząc tego bloga? Chyba od przedstawienia głównych bohaterów tutejszych opowieści i wyjaśnienia nazwy.

Bajbus - postać filmowa z 1936 roku. Komedię Będzie lepiej wyreżyserował Michał Waszyński. Są to perypetie Tońcia i Szczepka, którzy zostali wyrzuceni z pracy w fabryce zabawek za śpiewanie i to oni znajdują w parku niemowlę, które nazywają Bajbuskiem. Skąd u mnie Bajbusek? Ano Tata tak się do mnie zwracał jak byłam mała, w zasadzie przestał  dopiero jak wyszłam za mąż :) Taty brat też tak do mnie mówił. Nie przeszkadzało mi to. Kim był Bajbusek dowiedziałam się "na starość".  

Ja - wszyscy mówią na mnie Karla (jako dziecko strasznie się wściekałam, że mama tak się do mnie zwraca a teraz bardzo lubię), mam 26 lat. Od 6 lat jestem mężatką. Z pasji i wykształcenia - nauczyciel, terapeuta pedagogiczny - zawodowo aktywna rzecz jasna. Lubię pracę z dziećmi. Nigdy nie wiem co przyniesie następny dzień., kto przyjdzie i powie, że inny go opluł, kopnął, popchnął na korytarzu, jaką opowieścią zaskoczy mnie dziecko a były przeróżne, musicie mi wierzyć. Własnych dzieci nie mam. W 2011 straciłam dwie ciąże z przyczyn początkowo nieznanych. Dużo mówię, jeszcze więcej się śmieję. Śmiech to zdrowie toć!

On - mąż mój. Fajny facet - serio. Jak dramatyzuję to stawia mnie do pionu. Żartowniś. Ludzie go lubią. Choć ktoś kiedyś stwierdził, że ma "chamski wyraz twarzy". Oj tam. Może i ma ale to mój przystojniak. Kiedyś dziewczynka, z którą pracowałam powiedziała, że jest fajny ale i tak jest "głupim monżem i ona nigdy nie będzie miała głupich monżów i głupich dzieci". I tak Mat stał się Monżem  a jak mnie zdenerwuje to w dodatku głupim. :) Pracowity jest, lubi swoją pracę a ma nie łatwą, muszę przyznać. W domu to chyba jak każdy facet - trzeba prosić: zmyjesz naczynia? zapakujesz zmywarkę? pomożesz mi posprzątać? - Zaaaraz, za chwilkę, dokończę bitwę (Aaach te czołgi!). Choć muszę przyznać, że od pewnego czasu wiele się zmieniło :) Ale o tym później.

Ona - noo musi się tu znaleźć. Ona to nikt inny jak nasza psica. Czarne to to takie, zmierzłe czasem, małe, a jakie awanturne. W każdym razie - ma 3 lata, jest małym sznaucerem miniaturowym ale jej wielkość jest nie współmierna do temperamentu. Gaja - tak się wabi. Ładnie nie?

Ono - o tym, kim jest ono dowiecie się kiedy indziej. Ale niedługo - OBIECUJĘ!

Blog powstał żeby, żeby, żeby... w zasadzie to sama nie wiem. Chciałam go mieć. Nie liczę na rzeszę fanów i czytelników :) Pisać będę żeby móc oderwać się od "nicnierobienia", które ostatnio często mi towarzyszy. Będzie o wszystkim i o niczym. O mnie, o wybrykach psa, o "głupim monżu" i życiu.
Ot tak. Po prostu!

No to: AHOJ PRZYGODO!!!